Samotna wycieczka wzdłuż chorwackiego adriatyckiego wybrzeża

Data: 23-06-2010
Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem podróży po chorwackiej stronie wzdłuż wybrzeża Adriatyku. W zeszłym roku byłem z wycieczką na Bałkanach - Serbia, Macedonia, Albania, Czarnogóra, Bośnia, no i Chorwacja - ale wizyta w tym pięknym kraju ograniczyła się w zasadzie do przepłynięcia stateczkiem z Cavtatu do Dubrovnika i czterogodzinnym tam spacerem. Urzeczony nadmorskimi widokami postanowiłem do Chorwacji wrócić.

Było to trochę wyzwanie, gdyż uwielbiam niezależność a zorganizowana wycieczka "odpadała". Pozostał więc transport własny :)
Na pierwszy rzut oka moja 20-letnia toyota nie sprawia korzystnego wrażenia, tym bardziej w zderzeniu z planowanym dystansem około 4000km. Ale co tam... Przegląd zrobiony, wszystkie łożyska, przewody sprawdzone. Przecież to "japończyk" produkowany jeszcze w innej rzeczywistości.
W planowaniu mojej eskapady posiłkowałem się imprezą objazdową pewnego biura turystycznego. Mieli na podobny program 12 dni. Atrakcje to Słowenia (Ljubljana, Jaskinia Postojna), Chorwacja (Rovinj, Pula, Zadar, Sibenik, park Krka, Trogir, Split, Makarska, Dubrovnik, Zagrzeb, Jeziora Plitwickie), Bośnia (Mjedugorie, Mostar).

Wszystko przeanalizowałem, przekalkulowałem. Wbrew opiniom moich bliskich, nie wydałem więcej pieniędzy niż na wycieczce zorganizowanej. No i plan z lekka zmodyfikowałem – w jednym miejscu poszerzyłem (Boka Kotorska w Czarnogórze), a w innym zredukowałem (Mostar i Zagrzeb), bo tam już byłem rok wcześniej. Mostar polecam, bo warto zwiedzić to miasto zmiksowanych kultur i specyficznego, kulturowego klimatu. Zagrzeb mnie ogólnie rozczarował.

Na wycieczce zorganizowanej w biurze turystycznym, biorąc pokój jednoosobowy, wykupując wycieczki fakultatywne z Sibenika do Parku Krka i z okolic Dubrovnika do Mostaru i Miedugorie wydałbym 2800zł. Oczywiście nie licząc wydatków na tzw. "rozkrusz", czyli lody, napoje, pocztówki, pamiątki. Ja tą trasę przejechałem w 7 dni, wydając 2300zł. I wliczam tu wszystko, czyli noclegi, paliwo, posiłki, wstępy do parków, a nawet zakup "przemycanych" z Czarnogóry trzech kartonów papierosów. Wiadomo – uczestnicy wycieczek nocują w hotelach trzygwiazdkowych. Ale czy jest duża różnica między warunkami w nich, a całym udostępnionym piętrem w domu mającym status prywatnej kwatery? Pytanie retoryczne, ale w większości przypadków miałem szczęście nocować w kwaterach o standardzie mieszkania, z wyposażoną
kuchnią i łazienką we wspólnym korytarzu. Oprócz noclegu na Węgrzech miałem całe piętro do samotnej, własnej dyspozycji.
Niby było poza sezonem – swoją wycieczkę zorganizowałem 29.05-05.06.2010r. Cena kwater za jedną osobę oscylowała od 45 do 100 zł. Najtańsza - w ciasnym pokoiku na węgierskiej wsi,
na piętrze w towarzystwie rodaków-cyklistów, których z tego miejsca pozdrawiam (Rzeszów górą!!),
Najdroższa w pensjonacie w głębi Chorwacji – kilkadziesiąt km od Plitwickich Jezior.

Warto więc jechać poza sezonem. Nad Adriatykiem za całe piętro płaciłem 60-90zł. Prywatnych kwater ("SOBE") jest bardzo dużo, więc konkurencja wymusza niższe ceny. W głębi Chorwacji jest drożej. Tam też zapłaciłem za pokój prawie 100PLN.
Niby ze śniadaniem, ale ono trąciło Mt Phytonem – dwie trzycentymetrowej grubości pajdy chleba, odmierzona na filiżankę kawa, dwie kosteczki masła i dwia zapakowane dżemiki :)
Dobre i to – zawsze jakiś poranny posiłek przed dłuższym spacerem po Plitwickich.

Co do podróży, to warto szcZególną uwagę zwrócić na dozwoloną prędkość. Na Słowacji i w Chorwacji. Przed węgierską granicą Słowacy zatrzymali mnie w Novych Zamkach - przekroczyłem dozwoloną prędkość. Na początku policjant zawinszował sobie 100 EUR, ale po negocjacjach i wymianie kilku zdań po czesku, zapewnił mnie, że jedyną minimalną kwotę jaką ode mnie może pobrać jest 20 EUR. Podobno dlatego, że jestem zagranicznym turystą i mają dla mnie taryfę ulgową. Na dowód tego pokazał mi bloczek mandatów kredytowych ukaranych Słowaków. (Nie mniej niż 100EUR). A ponieważ nie może wystawić mi kredytowego, jego przełożeni kazali karać cudzoziemców mandatami gotówkowymi. Nie dało się nic negocjować, bo podobno robili zdjęcia i nikt bez mandatu nie odjedzie. Wziął ode mnie 20 EUR i nawet dostałem pokwitowanie. Prawda - jechałem 63km/h w obszarze zabudowanym... Uważajcie w Novych Zamkach za wiaduktem.. :) W Chorwacji nie ma fotoradarów, ale dwukrotnie mijałem policjantów fotografujących auta. Starałem się nie przekraczać dozwolonych prędkości. Nie mniej jednak, kierowcy TIR-ów przy ograniczeniu prędkości trąbili i wyprzedzali mnie bez pardonu :) A ja starałem się jechać przepisowo. W Chorwacji, tak jak u nas jest za dużo bezsensownych ograniczeń prędkości. Za wzór liberalizmu w tym zakresie stawiam Czechy. *
Uwaga na Policję na Słowacji

Balaton - to miejscowość Sofok, Zapytajcie swoich rodziców na pewno rozpoznają nazwę :) *
Balaton Węgry

Bardzo dużo niemieckich turystów. Ulica w Sofoku równoległa do nadbrzeża Balatonu. *
Siofok miasto

To już Ljubljana. *
Ljubljana Słowenia

Pogoda w stolicy Słowenii nie była najlepsza. Warto wspiąć się na wzgórze zamkowe - ładny widok na całą Ljubljanę. *
Ljubljana

Do odległej o 60km od Ljubljany miejscowości Postojna, warto zjechać z autostrady. Dojazd do jaskini Postojna (Postojna Jama) jest doskonale oznakowany i dotarcie tam nie przysparza problemów. Ciekawostką i atrakcją jest sam tryb jej zwiedzania. Pod ziemią pokonujemy 7km - 2,5km kolejką, 2km spaceru i 2,5km powrót kolejką. *
Postojna Jama jaskinia

Słowenia - jaskina Postojna. Wstęp kosztuje 20EUR, ale warto. 2,5km jedzie się kolejką gdzie co chwila trzeba schylać głowę, później 2km chodzi się obok przepięknych formach skalnych. *
Słowenia jaskina Postojna

Pierwsze miasto w Chorwacji - Koper powitało mnie rzęsistym deszczem i gradem. Tak na prawdę chciało mi się płakać... Tyle przygotowań, planowania, nadzieje na ładną pogodę a tu deszcz i grad. Załamka... *
Koper Chorwacja

Zerwał się silny wiatr... Na Istrze jest śliczne miasteczko -Rovnj. To chorwacka Wenecja, Prawda - domy schodzą do morza... *
Rovnj Chorwacja

Rovinj od strony nadbrzeża portowego. *
Rovinj Chorwacja

Pula i amfiteatr. Pochodzi najprawdopodobniej z I w. Mieścił 23tys widzów. Jest trzecim co do wielkości amfiteatrem starożytnego Rzymu. *
Amfiteatr w Puli

Wnętrze amfiteatru w Puli. *
Pula Amfiteatr

Droga krajowa nr 8. Tam nie da się poszaleć. Trzeba liczyć się z przejechaniem przez godzinę najwyżej 50-60km. Dużo zakrętów i wzniesień. Widoki to rekompensują :) *
Droga krajowa nr 8 Chorwacja

Widoczek z wieży widokowej na Zadar (wejście 10 Kun). *
Zadar

Sibenik. Polecam to miasteczko. Szczególnie warte zobaczenia labirynty kamiennych, stromych uliczek przypominające greckie Hory. *
Sibenik Chorwacja

Około 20km od Sibenika znajduje się Park Krka. Łatwo tam dotrzeć - oznakowanie jest dobre. Wejście do parku kosztuje 90 kun (37zł). Samochód zostawiłem na górnym parkingu (bezpłatnie). Do wodospadów prowadzi w dół piesza ścieżka długości 800m. Tam dochodzimy do punktu informacyjnego i kierując się słuchem (szum wody), znajdziemy się w głównym punkcie. Budynki postawione - nie wiedząc czemu - prawie w nurcie rzeki, opływa wartka woda. W ramach zwiedzania można zobaczyć mielenie mąki, no i inne sposoby zagospodarowania energii spadającej wody. Szlak turystyczny biegnie drewnianą kładką nad wodami i rozlewiskami rzeki Krka. Warto się przejść. *
Park Krka Chorwacja

W Splicie miałem już luz - znalazłem kwaterę i wybrałem się na zwiedzanie w godzinach późno popołudniowych. *
Split

Chorwacja *
Chorwacja

Głównym miejscem aktywności miasta Split jest port. No i przypływające i odpływające stąd promy do Włoch. Nacja strasznie hałaśliwa, rzucająca się w oczy :) Na szczęście podczepiłem się do polskiej wycieczki i co nieco podsłuchałem :) Musiałem oczywiście się odezwać, bo grupa początkowo traktowała mnie jak czającego się złodzieja. :) *
Port w Splicie

Rzymskie ruiny wkomponowane w teraźniejszą architekturę. Chorwackie miasta klimatem są do do siebie podobne. *
Chorwackie miasto

Wycieczka starym samochodem do Chorwacji. Toyota Corolla E9. Stacji benzynowych przy głównych szlakach jest mniej niż w naszym kraju. Na większych dostępny jest gaz. Tak na wszelki wypadek, korzystałem z paliwa kupowanego na stacjach znanych i dużych sieci. OMV - duża ilość stacji w Czechach, Słowacji, na Węgrzech i w Słowenii. INA - z kolei chyba największa sieć w Chorwacji, Bośni i Czarnogórze. Ceny benzyny Eurosuper 95 zbliżone do polskich. Cenowe różnice są niewielkie i nie zwracałem na to większej uwagi. *
Tankowanie na trasie

Dubrovnik. Miasto które odwiedziłem rok po roku. Cała starówka wpisana na listę dziedzictwa Unesco. Warto się przespacerować murami obronnymi. Nic dodać - nic ująć. Pamiętajmy, że Dubovnik i jego okolice są enklawą chorwacką. Aby się tam dostać drogą lądową przejeżdżamy przez terytorium Bośni i Hercegowiny. No więc czeka nas odprawa celna - na szczęście mało uciążliwa. *
Dubrovnik Chorwacja

Miasto Dubrownik od północnego-wchodu otacza wysokie, wyrastające niemal pionową ścianą kamieniste wzgórze. To góra Srd - 412m. n.p.m. Na jej zwieńczeniu góruje ufortyfikowana twierdza. Jak się okazało z bliska, to zbombardowana ruina. Można tam dotrzeć na trzy sposoby: na pieszo - wiąże się to z długim i forsownym marszem biegnącą zakosami ścieżką, drugi sposób to kolejką linową z Dubrovnika, trzeci sposób to dojazd samochodem. Ja wybrałem ten ostatni. Jak się okazało nie najłatwiejszy... Trzeba wyjechać z miasta w kierunku południowym i po około 3km ostro skręcić z głównej drogi w lewo. Drogowskaz kieruje na osadę Bosanka. To asfaltowa droga szerokości jednego samochodu. Bardzo stroma - najwyższy drugi bieg. A zaznaczam, że nie posiadam samochodu małolitrażowego (dużo-niedużo, ale pod "maską" 105KM). Na zakrętach z uwagi na promień skrętu trzeba "zredukować" do jedynki :) Tablice informacyjne ostrzegają przed zatrzymywaniem się na poboczu - możliwe osuwiska i niewybuchy... No cudownie :) *
Serpentyny w Chorwacji

Na górze Srd znajduje się zbombardowana twierdza a w niej muzeum agresji serbsko-czarnogórskiej na Dubrovnik. Wejście chyba 10-15kun (dokładnie nie pamiętam). Ale warto. Zgromadzono tam pamiątki po tym wydarzeniu - wycinki gazet, zdjęcia ówczesnych zniszczeń, nie tylko Dubrovnika, ale także miejsc które widziałem niemal "przed chwilą"... Wyświetlają film, który później obejrzałem na youtube, ale w zderzeniu z atmosferą zrujnowanej twierdzy, ze świadomością że działo to się właśnie tutaj, że teraz patrzę na spokojną zatokę gdzie kilkanaście lat temu pływały wojskowe jednoski ostrzeliwujące twierdze i to piękne miasto poniżej, nasuwało się pytanie - "dlaczego"?? Nie chcę politykować. Na myśl rzuca się tylko - po co to było?... *
Góra Srd Dubrownik

Widok Dubrovnika z góry Srd. *
Dubrownik widok z góry

Miasteczko Herceg Novi w Czarnogórze. To najbardziej na południe wysunięta i przedostatnia kwatera w mojej podróży. Najbardziej korzystna jakość usługi do jej ceny. 15EUR za całe piętro z tarasam a do tego przesympatyczny gospodarz. Porozumiewaliśmy się po angielsku - obydwoje językowo reprezentowaliśmy podobny poziom średni, więc jest to droga do ogólnego zrozumienia :) Dla mnie to była baza wypadowa do Boki Kotorskiej. *
Herceg Novi w Czarnogórze

Niestety, następnego dnia pogoda znów nie dopisała. W Kotorze byłem rok wcześniej, więc wobec padającego deszczu ograniczyłem swą wizytę do minimum. *
Kotor

To czarnogórska droga z Kotora do Herceg Novi. Marzyłem o 28'C, bezchmurnym niebie, ale nie zawsze musi być zgodnie z oczekiwaniami... Trochę szkoda. *
Wakacje Czarnogóra

Moim przedostatnim punktem wycieczki było Mjedugorie. To miasteczko leży około 130km od Dubrovnika na terytorium Bośni i Hercegowiny. To państwo wielowyznaniowe i wielokulturowe, ale na szczęście o dużej tolerancji religijnej. Nie mniej trochę obco wyglądają wyrastające przed własnym samochodem mijane po drodze minarety... *
Mjedugorie

Mjedugorie. I znów drażliwy temat. Miejsce kultu i objawień nieuznawane przez Kościół, chociaż miejsce pielgrzymek przez wielu pątników. Szczególnie widoczni Włosi. Polaków spodziewałem się większej liczby. Był chyba tylko jeden autokar... No i moje skromne autko. Ogólnie dużo sklepów, kramów z pamiątkami, lodami pocztówkami. Trochę za dużo komercji. *
Mjedugorie

Plitwickie Jeziora. Padała mżawka - w pewnym momencie nie wiedziałem, czy woda spada z nieba czy z rozbryzgujących się wodospadów. *
Plitwickie Jeziora

Wejście do parku kosztuje 110kun (ok. 70zł). Bilet należy zachować, bo upoważnia do darmowego, nieograniczonego pływania łodzią między trzema przystaniami, przejazdem busami między parkingami, itd. *
Plitwickie Jeziora cena biletu

To ostatnie zdjęcie z Plitwickich... Dalej już miałem tylko podróż do Polski. Udało się do Cieszyna zajechać o 5. Po półgodzinnej drzemce, w domu byłem o 10. Jako samotnego turystę, a i z dużą ilością pieczątek w paszporcie (Czarnogóra, BiH, Chorwacja), słoweńscy pogranicznicy przetrzepali mnie jak chyba nikt nigdy dotąd. Zajrzeli do koła zapasowego, pod maskę, pod samochód. Prawie wszystkie bagaże wyciągali na stolik... Jasna cholera, czy jako palacz który przewozi oprócz "dozwolonych" 10 paczek papierosów przewozi 19 taniej kupionych, ma się czego bać?? Podobno TAK! Bo to już podobno przemyt i przestępstwo. Na szczęście wgłąb torby nie dotarli, chociaż dzieliły ich tylko dwa ręczniki. *
Park Plitwickie Jeziora

Zobacz równieź:

23-06-2010

Komentarze
  • Pawcio 2010-06-24 22:02:24.547973
    Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem podróży po chorwackiej stronie wzdłuż wybrzeża Adriatyku. W zeszłym roku byłem z wycieczką na Bałkanach - Serbia, Macedonia, Albania, Czarnogóra, Bośnia, no i Chorwacja - ale wizyta w tym pięknym kraju ograniczyła się w zasadzie do przepłynięcia stateczkiem z Cavtatu do Dubrovnika i czterogodzinnym tam spacerem.
    Urzeczony nadmorskimi widokami postanowiłem wrócić do Chorwacji.

    Było to trochę wyzwanie, gdyż uwielbiam niezależność – zorganizowana wycieczka „odpadała”.
    Niemniej jednak, w planowaniu mojej eskapady posiłkowałem się planem imprezy objazdowej pewnego biura turystycznego. Mieli na podobny program 12 dni. Atrakcje to Słowenia (Ljubljana, Jaskinia Postojna), Chorwacja (Rovinj, Pula, Zadar, Sibenik, park Krka, Trogir, Split, Makarska, Dubrovnik, Zagrzeb, Jeziora Plitwickie), Bośnia (Mjedugorie, Mostar).

    Wszystko przeanalizowałem, przekalkulowałem. Wbrew opiniom moich bliskich, nie wydałem więcej pieniędzy niż na wycieczce zorganizowanej. No i go z lekka zmodyfikowałem – w jednym miejscu poszerzyłem (Boka Kotorska w Czarnogórze), a w innym zredukowałem (Mostar i Zagrzeb), bo tam już byłem rok wcześniej. Mostar polecam, bo warto zwiedzić to miasto zmiksowanych kultur i specyficznego klimatu. Zagrzeb mnie ogólnie rozczarował.

    Na wycieczkę zorganizowaną w biurze turystycznym, biorąc pokój jednoosobowy, wykupując wycieczki fakultatywne z Sibenika do Parku Krka i z okolic Dubrovnika do Mostaru i Miedugorie wydałbym 2800zł. Oczywiście nie licząc wydatków na tzw. „rozkrusz”, czyli lody, napoje, pocztówki, pamiątki. Ja tą trasę przejechałem w 7 dni, wydając 2300zł. I wliczam tu wszystko, czyli noclegi, paliwo, posiłki, wstępy do parków, a nawet zakup „przemycanych” z Czarnogóry trzech kartonów papierosów. Wiadomo – uczestnicy wycieczek nocują w hotelach trzygwiazdkowych. Ale czy jest duża różnica między warunkami w nich, a całym udostępnionym piętrem w domu mającym status prywatnej kwatery? Pytanie retoryczne, ale w większości przypadków miałem szczęście nocować w kwaterach o standardzie mieszkania, z wyposażoną
    kuchnią i łazienką we wspólnym korytarzu. Oprócz noclegu na Węgrzech miałem całe piętro do samotnej, własnej dyspozycji.
    Niby było poza sezonem – swoją wycieczkę zorganizowałem 29.05-05.06.2010r. Kwatery za jedną osobę znalazłem od 45 do 100 zł. Najtańsza w ciasnym pokoiku na węgierskiej wsi,
    na piętrze w towarzystwie rodaków-cyklistów, których z tego miejsca pozdrawiam (Rzeszów górą!!),
    najdroższa w pensjonacie w głębi Chorwacji – kilkadziesiąt km od Plitwickich Jezior.

    Warto jechać poza sezonem. Nad Adriatykiem za całe piętro zapłaciłem 60zł. Prywatnych kwater („SOBE”) jest bardzo dużo, więc konkurencja wymusza niższe ceny. W głębi Chorwacji jest drożej. Tam też zapłaciłem za pokój prawie 100PLN.
    Niby ze śniadaniem, ale ono trąciło Mt Phytonem – dwie trzycentymetrowej grubości pajdy chleba, odmierzona kawa, dwie kosteczki masła i dwia zapakowane dżemiki :)
    Dobre i to – zawsze jakiś poranny posiłek. Do Plitwickich było niedaleko.
  • Kamil 2010-06-25 18:30:39.12921
    Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem podróży po chorwackiej stronie wzdłuż wybrzeża Adriatyku. W zeszłym roku byłem z wycieczką na Bałkanach - Serbia, Macedonia, Albania, Czarnogóra, Bośnia, no i Chorwacja - ale wizyta w tym pięknym kraju ograniczyła się w zasadzie do przepłynięcia stateczkiem z Cavtatu do Dubrovnika i czterogodzinnym tam spacerem.
    Urzeczony nadmorskimi widokami postanowiłem do Chorwacji wrócić.

    Było to trochę wyzwanie, gdyż uwielbiam niezależność – zorganizowana wycieczka „odpadała”.
    Pozostał więc transport własny :)
    Na pierwszy rzut oka moja 20-letnia toyota nie sprawia korzystnego wrażenia, tym bardziej w zderzeniu z planowanym dystansem około 4000km. Ale co tam... Przegląd zrobiony, wszystkie łożyska, przewody sprawdzone. Toż to „japończyk” produkowany jeszcze w innej rzeczywistości.
    W planowaniu mojej eskapady posiłkowałem się imprezą objazdową pewnego biura turystycznego. Mieli na podobny program 12 dni. Atrakcje to Słowenia (Ljubljana, Jaskinia Postojna), Chorwacja (Rovinj, Pula, Zadar, Sibenik, park Krka, Trogir, Split, Makarska, Dubrovnik, Zagrzeb, Jeziora Plitwickie), Bośnia (Mjedugorie, Mostar).

    Wszystko przeanalizowałem, przekalkulowałem. Wbrew opiniom moich bliskich, nie wydałem więcej pieniędzy niż na wycieczce zorganizowanej. No i plan z lekka zmodyfikowałem – w jednym miejscu poszerzyłem (Boka Kotorska w Czarnogórze), a w innym zredukowałem (Mostar i Zagrzeb), bo tam już byłem rok wcześniej. Mostar polecam, bo warto zwiedzić to miasto zmiksowanych kultur i specyficznego, kulturowego klimatu. Zagrzeb mnie ogólnie rozczarował.

    Na wycieczce zorganizowanej w biurze turystycznym, biorąc pokój jednoosobowy, wykupując wycieczki fakultatywne z Sibenika do Parku Krka i z okolic Dubrovnika do Mostaru i Miedugorie wydałbym 2800zł. Oczywiście nie licząc wydatków na tzw. „rozkrusz”, czyli lody, napoje, pocztówki, pamiątki. Ja tą trasę przejechałem w 7 dni, wydając 2300zł. I wliczam tu wszystko, czyli noclegi, paliwo, posiłki, wstępy do parków, a nawet zakup „przemycanych” z Czarnogóry trzech kartonów papierosów. Wiadomo – uczestnicy wycieczek nocują w hotelach trzygwiazdkowych. Ale czy jest duża różnica między warunkami w nich, a całym udostępnionym piętrem w domu mającym status prywatnej kwatery? Pytanie retoryczne, ale w większości przypadków miałem szczęście nocować w kwaterach o standardzie mieszkania, z wyposażoną
    kuchnią i łazienką we wspólnym korytarzu. Oprócz noclegu na Węgrzech miałem całe piętro do samotnej, własnej dyspozycji.
    Niby było poza sezonem – swoją wycieczkę zorganizowałem 29.05-05.06.2010r. Cena kwater za jedną osobę oscylowała od 45 do 100 zł. Najtańsza - w ciasnym pokoiku na węgierskiej wsi,
    na piętrze w towarzystwie rodaków-cyklistów, których z tego miejsca pozdrawiam (Rzeszów górą!!),
    Najdroższa w pensjonacie w głębi Chorwacji – kilkadziesiąt km od Plitwickich Jezior.

    Warto więc jechać poza sezonem. Nad Adriatykiem za całe piętro płaciłem 60-90zł. Prywatnych kwater („SOBE”) jest bardzo dużo, więc konkurencja wymusza niższe ceny. W głębi Chorwacji jest drożej. Tam też zapłaciłem za pokój prawie 100PLN.
    Niby ze śniadaniem, ale ono trąciło Mt Phytonem – dwie trzycentymetrowej grubości pajdy chleba, odmierzona na filiżankę kawa, dwie kosteczki masła i dwia zapakowane dżemiki :)
    Dobre i to – zawsze jakiś poranny posiłek przed dłuższym spacerem po Plitwickich.





  • Kamil 2010-07-31 17:55:35.450916
    Co do podróży, to warto szcególną uwagę zwrócić na dozwoloną prędkość. Na Słowacji i w Chorwacji. Przed węgierską granicą Słowacy zatrzymali mnie w Novych Zamkach - przekroczyłem dozwoloną prędkość.
    Na początku policjant zawinszował sobie 100 EUR, ale po negocjacjach i wymianie kilku zdań po czesku, zapewnił mnie, że jedyną minimalną kwotę jaką ode mnie może pobrać jest 20 EUR. Podobno dlatego, że jestem zagranicznym turystą i mają dla mnie taryfę ulgową. Na dowód tego pokazał mi bloczek mandatów kredytowych ukaranych Słowaków.
    (Nie mniej niż 100EUR). A ponieważ nie może wystawić mi kredytowego, jego przełożeni kazali karać cudzoziemców mandatami gotówkowymi. Nie dało się nic negocjować, bo podobno robili zdjęcia i nikt bez mandatu nie odjedzie.
    Wziął ode mnie 20 EUR i nawet dostałem pokwitowanie. Prawda - jechałem 63km/h w obszarze zabudowanym...
    Uważajcie w Novych Zamkach za wiaduktem.. :)
    W Chorwacji nie ma fotoradarów, ale dwukrotnie mijałem policjantów fotografujących auta. Starałem się nie przekraczać dozwolonych prędkości. Nie mniej jednak, kierowcy TIR-ów przy ograniczeniu prędkości trąbili i wyprzedzali mnie bez pardonu :)
    A ja starałem się jechać przepisowo.
    W Chorwacji, tak jak u nas jest za dużo bezsensownych ograniczeń prędkości. Za wzór liberalizmu w tym zakresie stawiam Czechy.
  • ruwado 2010-11-06 10:35:03.784394
    Byłem w większości z tych miejsc w tym roku i w poprzednich latach (oprócz Dubrovnika) - polecam taką wyprawę.

    Ogólnie w tym roku pogoda w cro była kiepska - zimno, deszcz i wiatr. Może w przyszłym roku będzie lepiej:-)

    Urzekł mnie Sibenik. W Medugorie fakt - tam się robi kasę - dużą kasę.

    Nawet w dużych miasta (Zadar, Split, Trogir) jak się wejdzie na starówkę - jest się w innym świecie.

    Bywam w Cro od 3 lat - drogi super, nigdy ani w Cro, ani po drodze SK, H, A, SLO nie spotkałem się z miejscową Policją. Prędkość podróżna na autostradach - 150 km\h.

    Polecam wyjazd wakacyjny do Cro.
  • abc 2012-11-30 23:52:54.023189
    super odwaga, sam planuję w następnym roku wyjechać.tak na 3 tygodnie zeby starczyło czasu na wszystko.
Dodaj swój komentarz
Dodaj swoją opinię:

Nick:

Treść: